Alternative flash content

Requirements

Gimnastyka gracji i wdzięku

Sekacja gimnastyki artystycznej IKS-AWF. Artykuł Gimnastyka gracji i wdzięku

Sekcja gimnastyki artystycznej w klubie "IKS" Warszawa od wielu lat cieszy się dużym zainteresowaniem. Pod okiem trenerek Beaty Rybak i Karoliny Szczerby ćwiczy ją rekreacyjnie i wyczynowo ok. 70 dziewczynek. Dla wielu z nich gimnastyka artystyczna stała się prawdziwą pasją.

Żadna inna dyscyplina sportowa nie przysparza takich doznań estetycznych, jak gimnastyka artystyczna. Wynika to z faktu, że ma wiele wspólnego z tańcem, muzyką i elementami baletu, które wplecione są w przeróżne układy taneczno-gimnastyczno-akrobatyczne wykorzystujące różne przybory - wstążkę, obręcz, piłkę, skakankę i maczugi. Jeśli układ wykonywany jest z gracją i wdziękiem, zsynchronizowany z różnymi figurami gimnastyczno-akrobatycznymi oraz w harmonii z muzyką, tworzy całość, która pozostawia niezapomniane wrażenie. Niestety, Polacy rzadko mogą podziwiać tę dyscyplinę, ponieważ nie jest popularna w naszym kraju, a tym samym nie jest doceniana przez telewizję. Ceniona jest i darzona uznaniem przez wąskie grono oddanych kibiców i sympatyków. I przez same zawodniczki, które gotowe są poświęcić dla niej najcenniejsze lata swojego młodego życia. Tak jak Kinga Małaniuk, wychowanka "Integracyjnego Klubu Sportowego" w Warszawie, która trenuje w grupie zawodniczek kadry narodowej.

Droga do kariery

Beata Rybak, trenująca zawodniczki z sekcji gimnastyki artystycznej w klubie IKS AWF Warszawa od 1991 roku, pamięta dzień kiedy 5-letnia Kinga przyszła do klubu. Przyprowadziła ją mama, która ćwiczyła kiedyś rekreacyjne gimnastykę artystyczną. Teraz chciała zobaczyć, czy córkę także ona zainteresuje. Już pierwsze kilka spotkań pokazało, że gimnastyka bardzo się Kindze spodobała. Jej babcia zawoziła wnuczkę na treningi do klubu, a po południu odbierała mama powracająca z pracy. Trzy lata później Kinga postanowiła, że będzie trenować gimnastykę wyczynowo, a nie rekreacyjnie. Pokochała gimnastykę całym sercem.   

- Dziewczynka miała średnie warunki do uprawiania gimnastyki artystycznej - mówi Beata Rybak. - Była jednak bardzo pracowita i mocno zmotywowana, aby się jej nauczyć. Szybko dostała przydomek "Pracusia-Smerfusia". Przez wiele miesięcy nie pracowałyśmy z jej kręgosłupem z powodu wad postawy, które nie są rzadkością u dzieci. Prowadziliśmy ją powoli, wzmacniałyśmy jej ciało, a z każdym miesiącem coraz lepiej dawała sobie radę z innymi ćwiczeniami. Przez swoją charyzmę, pracę i to, że jak pokochała gimnastykę, osiągnęła poziom, który pozwolił jej rywalizować z zawodniczkami z kadry narodowej. 

Dziś Kinga ma 14 lat, mieszka i uczy się w Szkole mistrzostwa sportowego w Rumi koło Gdyni, trenując z najlepszymi zawodniczkami w konkurencjach zespołowych. Kiedy ukończy 15 lat będzie mogła - zgodnie z przepisami - startować na międzynarodowych zawodach i reprezentować Polskę. Już teraz jest dumą klubu "IKS" Warszawa. Opuszczenie rodziny i Warszawy, nie było jednak łatwą decyzją dla mamy jak i samej Kingi, choć taka jest kolej rzeczy u zawodniczek pragnących występować w kadrze narodowej. Rozwinięcie umiejętności, które pozwolą rywalizować im o medale ze światową czołówką, wymaga znacznie częstszych treningów. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy gimnastyczki uczą się i trenują w takim ośrodku jak w Rumi. Wystarczy porównać. Dziewczynki ćwiczące rekreacyjnie gimnastykę artystyczną, trenują po 1-2 godziny dwa razy w tygodniu. Zawodniczki trenujące ją wyczynowo, poświęcają ok. 3 godzin przez 4 dni w tygodniu. Natomiast najlepsze seniorki włączone do kadry narodowej, ćwiczą 6-7 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu. I tyle też trenuje obecnie Kinga. Gimnastyczki kończą zwykle karierę w wieku 24 lata, czasem 1-2 lata później, jak Joasia Mitrosz, najlepsza polska zawodniczka, która zakończyła przygodę z gimnastyką artystyczną mając 26 lat. 

- Treningi mamy dwa razy dziennie, przed szkołą i po szkole - mówi Kinga. - Wieczorem jestem czasami tak zmęczona, że od razu idę spać. Ale gimnastyka daje mi dużo radości, jest całym moim życiem i największą pasją. Tak naprawdę to mój styl życia. Jak nie ćwiczę dłużej niż dwa dni, to nie mogę wytrzymać. Nie mogę się już doczekać na swój pierwszy występ w kadrze narodowej, choć bardzo się stresuję, aby dobrze wystąpić na pierwszych zawodach. W mojej pięcioosobowej drużynie wszystkie się wspieramy i nawzajem mobilizujemy. Gdy którejś coś nie wyjdzie na zawodach, to żadna nie robi jej wyrzutów, tylko stara się pocieszyć. 

Mama Kingi nie ukrywa, że choć zaakceptowała wybór córki, to czasem zadaje sobie pytanie, czy dobrze postąpiła godząc się na taką zmianę w jej życiu. To rozterki każdej mamy pragnącej najlepszej przyszłości dla swojego dziecka i z którym będzie się znacznie rzadziej widzieć. 

- Wiem, że moje dziecko byłoby nieszczęśliwe, gdybym jej tego zabroniła - mówi  Anna Małaniuk. - Odebrałabym jej marzenia, coś najważniejszego w jej życiu, bo wiem jak ważna dla niej jest gimnastyka artystyczna. Żeby ćwiczyć siedem godzin dziennie, to trzeba kochać tę dyscyplinę, inaczej nie jest to możliwe. Kiedy pytam ją czy nadal chce trenować, odpowiada, że nie wyobraża sobie robić czegoś innego. Widzę jak ją to napędza i jak bardzo kocha to co teraz robi. 

Tak było przez wszystkie dziesięć lat, w których Kinga trenowała w "IKS" w Warszawie. Dzięki gimnastyce szybciej się rozwijała, treningi nauczyły ją samodyscypliny, lepiej wykorzystywać czas i organizować obowiązki szkolne. Dzięki treningom nabrała również pewności siebie. Czasem czuła się zmęczona, miała też momenty zwątpienia, zwłaszcza gdy nowe ćwiczenia nie chciały jej "wychodzić". Powtarzała je po raz trzechsetny i osiągała cel. Kinga wie, że gdyby chciała wrócić do domu, to w każdej chwili może to zrobić i nikt w rodzinie nie będzie do niej miał o to pretensji i żalu. Jest już na tyle dojrzała, że wie co chce osiągnąć, że gimnastyka nie jest już wyłącznie zabawą, lecz także ciężką pracą, przez którą dochodzi się do celu. 

- Każdy ma chwile zwątpienia, że nie da rady, że nigdy nie zrobi idealnie ćwiczenia, lecz gdy się ono udaje, to jest duża radość i satysfakcja - kończy Kinga. - Cały czas byłam zmotywowana, aby trenować i poprawiać się, tak jest i teraz. Ze sportem wiąże się wiele radości i przygód, coś się dzieje w życiu, na razie zwiedzam kraj, a mam nadzieję, że niedługo także świat. Poza tym, dzięki gimnastyce jestem szczupła, podobam się sobie, potrafię się sama zmobilizować i myślę, że w przyszłości to wszystko mi się w życiu także przyda. 

W klubie "IKS" Warszawa, w najwyższej klasie sportowej - w której Kinga ćwiczyła przed wyjazdem do Rumi - ćwiczy obecnie jeszcze jedna gimnastyczka - Diana Jaworska. Czy pójdzie śladami Kingi trudno powiedzieć. Diana trenuje jeszcze akrobatykę sportową, w której osiąga bardzo dobre wyniki. Bardzo dobrze zapowiada się Wiktoria Pełka, która ćwiczy w niższej klasie. Przyszłość pokaże, czy i jej droga sportowa potoczy się podobnie.

Od rekreacji do wyczynu

Gimnastykę artystyczną uprawiają dziewczęta w wieku od 5 do 24 lat. Najlepszymi kandydatkami dla tej dyscypliny są szczupłe osoby, ze smukłą sylwetką i wrodzonymi predyspozycjami do gibkości i elastyczności. Takich dzieci nie jest jednak wiele. Dlatego w klubach w Polsce - jest ich ok. dwudziestu -trenuje duża grupa dziewczynek "odbiegających" nieco od tego ideału, z którymi potem pracują trenerzy. Rzadko się też zdarza, aby dziewczynki, które rozpoczynają ćwiczenia, miały idealną postawę. Jeśli wady postawy nie są duże i da się je skorygować podczas treningów, to po akceptacji lekarskiej mogą od razu rozpocząć zajęcia. Gimnastyczki trenują w klasach wiekowych, które określają także poziom ich umiejętności. Podzielone są na pięć klas: Klasa "młodzieżowa" - dla dzieci do 9 lat, Klasa III "młodzików" - dla dziewczynek do 10 lat, Klasa II "juniorek młodszych" - dla zawodniczek do 12 lat, Klasa I "juniorek" - dla dziewczynek powyżej 12 roku życia. Zamyka ją najwyższa Klasa M "seniorek", czyli klasa mistrzowska, w której mogą trenować tylko zawodniczki osiągające najwyższy poziom umiejętności. W klubie "IKS Warszawa" wyczynowo trenują 22 dziewczęta, one objęte są programem szkolenia sportu kwalifikowanego. Każda z nich posiada licencję zawodnika i przechodzi raz w roku badania - ortopedyczne, próbę wydolnościową, EKG serca i morfologię krwi. Większość dziewczynek przyjeżdża z Bielan, Mokotowa i Białołęki. W sekcji rekreacyjnej ćwiczy natomiast ok. 50 dzieci, które przyjeżdżają również spoza Warszawy - Otwocka, Nowego Dworu Mazowieckiego i Piaseczna. Potem część z nich przechodzi do sekcji kwalifikowanej.  

Gimnastyczki, oprócz zajęć rozciągających i gibkościowych, uczą się tańca klasycznego, który rozwija ich koordynację ruchową i rytmiczną, równowagę, wrażliwość estetyczną, oraz poruszanie się z wdziękiem i gracją. Uczą się także tańca towarzyskiego, nowoczesnego, disco, czy hip-hopu. Wraz z nabywaniem nowych umiejętności i osiąganiem odpowiedniego wieku, zawodniczki przechodzą do wyższej klasy, gdzie czekają na nie nowe przybory gimnastyczne.

- Najmłodsze dzieci w klasie młodzieżowej uczą się wyłącznie układów taneczno-akrobatycznych, te starsze dodatkowo ze skakanką - mówi Beata Rybak. - W klasie III dochodzi obręcz, a w klasie II - która trwa dwa lata - dochodzą ćwiczenia z piłką, wstążką i z maczugami. Zawodniczki mają 12 lat kiedy przechodzą do I klasy, w której nie ma już ćwiczeń ze skakanką. Sprawdzianem umiejętności, osobistych predyspozycji oraz wiary w siebie, jest jednak klasa II. W niej są obecne cztery przybory  wykorzystane w indywidualnych układach gimnastycznych. Tutaj się okazuje, kto czuje się na siłach, aby pogodzić naukę z treningami i jest w stanie zdobyć kolejne punkty, aby przejść do klasy seniorskiej. 

Opanowanie ćwiczeń, techniki i układów ze wszystkimi przyborami nie jest łatwe, ale daje gimnastyczkom ogromną radość. Trenerki Beata Rybak i Karolina Szczerba wiedzą jednak, że część zawodniczek nie będzie w stanie dobrze opanować wszystkich przyborów i poświecić więcej czasu na ćwiczenia. Starają się pomóc dziewczętom, wspierać je i motywować w chwilach zwątpienia. Nie wywierają jednak na nie presji. Także na osiąganie wyników za wszelką cenę. Choć zawodniczki trenują wyczynowo - 4 razy w tygodniu po 2-3 godziny - najważniejsza w tej dyscyplinie jest satysfakcja, radość i pasja. W klubie panuje bardzo ciepła atmosfera, prawie rodzinna. Jeśli któraś z zawodniczek przez długi okres nie daje sobie rady i widać, że osiągnęła górny pułap swoich możliwości, trenerki rozmawiają z rodzicami, a także z zawodniczką. Analizują sytuację i próbują znaleźć rozwiązanie. Dzieci trenujące kilka razy w tygodniu, łączą sport z obowiązkami szkolnymi, mają więc prawo mieć kłopoty z opanowaniem nowych ćwiczeń lub obniżyć poziom nauki w szkole. Zwłaszcza na początku. Trenerki zwracają uwagę, czy dzieci nie zaniedbują nauki z powodu treningów, dlatego co pół roku sprawdzają ich średnią z ocen. Jednak treningi mobilizują zwykle zawodniczki do nauki w szkole. Dzięki nim lepiej zarządzają swoim czasem.

- Tak jest rzeczywiście - mówi trenerka Karolina Szczerba, która przez trzynaście lat uprawiała gimnastykę artystyczną w "IKS" Warszawa. - Dzieci trenujące kilka razy w tygodniu są bardzo zorganizowane, wiedzą, że muszą przed treningiem zdążyć z odrobieniem lekcji, bo o 21 godzinie w domu, nie ma już na to czasu. Więc robią wszystko szybciej niż ich rówieśnicy. Dla nich największą karą jest to, gdy nie mogą pójść na trening - tak kochają gimnastykę. Nawet te najmłodsze dziewczynki. Aby więc nie opuścić żadnego treningu, lepiej się uczą. Dotyczy to również innych spraw, jak lepsze zachowanie, czy odżywianie się. Zrobią wszystko, aby nie opuścić treningów, bo to oznacza słabsze przygotowanie, które może sprawić, że nie pojadą na zawody lub obóz.

Zawody, także te o randze ogólnopolskiej, mają zawodniczki z wszystkich klas. W rozgrywkach biorą już udział 6-7 letnie dziewczynki. Jednak uczestnictwo w zawodach, to nie tylko rywalizacja. Dla wielu dziewcząt to okazja, aby razem spędzić fajnie czas, pokazać się z jak najlepszej strony i poprawiać swój najlepszy wynik (za występy otrzymuje się punkty). Zostanie najlepszą gimnastyczką artystyczną na świecie - o czym cicho marzy niejedna dziewczynka - jest bardzo trudne i okupione ciężką pracą. Aby osiągać najlepsze wyniki, zawodniczki musiałyby trenować 6 razy w tygodniu po 6-7 godzin dziennie, a to jest niemożliwe dla większości dzieci. Także dla rodziców, dla których dużym poświęceniem jest dowożenie dziecka na treningi już 4 razy w tygodniu. Kluby nie mają też wystarczających środków finansowych, aby opłacić wynajęcie sali na tyle godzin treningów. Dlatego trenerki często powtarzają swoim podopiecznym, że ogromnym sukcesem jest już fakt, że trenują cztery w tygodniu i nie obniżają z tego powodu nauki w szkole. Jeśli uda im się poprawiać swój wynik lub zdobyć na zawodach medal, to jest to dodatkowy wielki ich sukces. Już są zwyciężczyniami, bo robią więcej niż ich rówieśnicy, a dzisiejsze poświęcenie, praca i rozwinięta sprawność fizyczna, zaowocuje także w przyszłości.

Radość i przyjemność

Współpraca trenerów z rodzicami dzieci trenującymi gimnastykę artystyczną, jest tak samo ważnym elementem, jak współpraca z dzieckiem. Rodzice również poświęcają wiele swojego czasu i wysiłku, aby ich dziecko mogło uprawiać gimnastykę artystyczną. Niektórzy rodzice mogą jednak wymagać od dziecka więcej, niż jest ono w stanie w danym okresie osiągnąć, a także oczekiwać, że będzie szybko odnosiło sukcesy. Zdarza się to zwłaszcza wtedy, gdy dziecko ma predyspozycje i talent do gimnastyki. Lub gdy rodzic chce spełnić swoje ambicje. Wywiera wtedy presję na dziecko, aby szybciej osiągało lepsze rezultaty. To wywołuje u dziecka jedynie stres i może odebrać mu radość z uprawiania gimnastyki.

- Rodzice powinni wsłuchiwać się w swoje dziecko i nie forsować własnych rozwiązań i ambicji - kończy Beata Rybak.  -  Dziewczynki i tak mocno przeżywają swój występ na zawodach, jeśli nie wygrają, nie mogą myśleć, że rozczarowały rodziców i z tego powodu być nieszczęśliwe. Nie muszą odnosić sukcesów na każdych zawodach. W naszym klubie zależy nam na tym, aby gimnastyka artystyczna dawała dziewczynkom radość i satysfakcję.

Sekcja gimnastyki artystycznej IKS-AWF Warszawa ma swoją stronę na facebook-u. Można tam znaleźć fotografie oraz najświeższe informacje o sekcji: facebook.com/iksawfga

Facebook