Alternative flash content

Requirements

Archiwum artykułów

Parakajakiem po medal!

Sekacja parakajakarska IKS-AWF. Artykuł Parakajakiem po medal

Parakajakarstwo to jedna z najmłodszych dyscyplin sportu osób niepełnosprawnych. W Polsce istnieje od czterech lat i uprawia ją dwadzieścia pięć osób. Jednocześnie to najbardziej dynamicznie rozwijająca się dyscyplina, z każdym niemal rokiem podwaja się liczba nowych zawodników. Kilku z nich trenuje w Integracyjnym Klubie Sportowym AWF w Warszawie.

Parakajakarstwo to po prostu kajakarstwo uprawiane przez osoby niepełnosprawne. Kajaki na których pływają nie różnią się od kajaków zawodników pełnosprawnych, w obydwu przypadkach łódka musi mieć minimum 520cm długości. Dla osób niepełnosprawnych uczyniono jedno ograniczenie - szerokość kajaka w najszerszym miejscu nie może być mniejsza niż 50cm. Tymczasem kajak osoby pełnosprawnej nie ma ograniczeń co do szerokości.  Zrobiono to po to, aby wszyscy niepełnosprawni kajakarze mieli wyrównane szanse - ci w węższych kajakach mieliby łatwiej ze względu na mniejszą powierzchnię tarcia kajaka z wodą. Parakajakarze ścigają się wyłącznie na dystansie 200m i tylko w jedynkach. A kajakarze jeszcze na 500m, 1000m i 5000m, startując dodatkowo w dwójkach i czwórkach.

 

Poznać swoje możliwości

Jak rywalizują Parakajakarze? Startują w trzech grupach (klasach). W klasie A (od Arms - ramiona) rywalizują osoby z porażonymi dolnymi kończynami, którzy w czasie pływania używają wyłącznie ramion i nie mogą sobie pomóc tułowiem i nogami Zwykle to ci, którzy poruszają się na wózkach inwalidzkich. W klasie TA (od Trauk, Arms - tułów i ramiona)  rywalizują osoby, które poruszają się o kulach i oprócz tułowia wykorzystują podczas pływania w pewnym zakresie także nogi (bo nogami można się też zapierać, co pomaga w pływaniu). Do trzeciej grupy - najsilniejszej - LTA (Legs, Trunk, Arms - nogi, tułów i ramiona) wchodzą zawodnicy, którzy używają wszystkich części ciała, a więc również nóg. Zwykle to osoby po amputacjach, poruszające się za pomocą protez. Nic dziwnego, że ta grupa uzyskuje najlepsze czasy podczas wyścigów. Innych umiejętności wymaga pływanie na kanadyjce, na której parakajakarze także rywalizują. Tu wiosłuje się tylko po jednej stronie łódki, co jest dużym wyzwaniem, aby kanadyjka nie kręciła się w kółko. Parakajakarze jednak nie klęczą w kanadyjce tak kajakarze, ale siedzą. Muszą więc opanować technikę odpowiedniego wiosłowania, aby kanadyjka trzymała prostą linię.

- Nowa osoba potrzebuje roku, czasem dwóch lat, aby nauczyć się pływać na kajaku i kanadyjce i swobodnie płynąć np. kilka kilometrów - mówi Renata Klekotko, trener sekcji parakajakarskiej w klubie IKS-AWF Warszawa. - Utrzymanie równowagi w czasie pływania w parakajakarstwie jest najważniejsze. Ktoś może być bardzo silny, lecz jeśli nie ma równowagi, popłynie słabo, albo będzie miał wywrotki. A równowaga zależy od stopnia niepełnosprawności.

W 2011 roku do Renaty Klekotko pracującej wtedy w klubie w Nowym Dworze Mazowieckim ze zdrowymi dziećmi, przyszła 14 letnia dziewczyna chorująca na dziecięce porażenie mózgowe. Dziewczyna mocno kołysała się na nogach. Szukała trenera, który chciałby uczyć ją kajakarstwa. Jej ciocia była znaną kajakarką, reprezentantką Polski i pragnęła, aby mimo niepełnosprawności, również uprawiała kajakarstwo. Powiedziała jej to kilka miesięcy przed swoją śmiercią. Trenerka nie nauczała dotąd osób niepełnosprawnych, właściwie nie miała z nimi żadnych kontaktów. Gdy zobaczyła dziewczynę i jej wysłuchała, wystraszyła się trochę bo wyglądała na bardzo słabą, z nierozwiniętymi mięśniami, a w kajakach bez siły nic się nie wskóra.  Miała więc duże wątpliwości czy da sobie ona radę. Nie chciała jej skreślać tylko z powodu słabości ciała, pomyślała, że jak chce się męczyć, to niech próbuje. Tak się zaczęła sportowa przygoda Pauliny Rutkowskiej, która pomimo młodego wieku, jest dziś najlepszą parakajakarką w Polsce w klasie TA. Zmieniło to także trenerską przygodę Renaty Klekotko, która poświęciła się trenowaniu wyłącznie osób niepełnosprawnych. Wkrótce została trenerem sekcji parakajakarskiej w klubie IKS-AWF Warszawa, do której przeniosła się także Paulina.

- Gdy trenowałam z pełnosprawnymi kajakarzami ciągle ich goniłam, były małe szanse, że kiedykolwiek ich doścignę. - mówi Paulina. - To co im zajmowało dwa tygodnie, mi zajmowało dwa miesiące. Chodziłam na siłownię i basen, aby zbudować masę mięśniową. Gdy pojechałam na zawody parakajakarskie, wygrałam w klasie z wszystkimi dziewczynami. To był dla mnie szok. Ale dzięki temu dostałam się do kadry.

Parakajakarze klubu IKS-AWF trenują na kanale Żerańskim przy przystani Białołęka, gdzie korzystają z gościnności kajakarskiego klubu sportowego "Spójnia Warszawa". Tam Paulina zaczęła intensywniej trenować i przepływać dziennie do 30 km. Z kolejnymi treningami poprawiała swoje najlepsze czasy. Już na Mistrzostwach Polski w 2013 zdobyła 3 złote medale i jeden srebrny w kajaku i kanadyjce. Potem były Mistrzostwa Europy w Portugalii, przywiozła z nich brązowy medal w kanadyjce. Miała 16 lat. Z Mistrzostw Świata w Niemczech nie przywiozła medalu, lecz poprawiła swoją "życiówkę" przepływając dystans 200m poniżej 1,10min.

- Sezon 2013/2014 był dla mnie bardzo ciężki, mocno trenowałam poprawiając się z każdym treningiem - dodaje Paulina. - Trenowałam całą zimę, czy był mróz, czy padał śnieg, czy palce u stóp mi marzły, to schodziłam na wodę i wsiadałam do kajaka. Nie chciałam opuścić żadnego treningu.

Z tegorocznych Mistrzostw Polski Paulina przywiozła 2 złote medale, a z Mistrzostw Europy w Branderburgu w Niemczech, znowu brązowy w kanadyjce. Przygotowuje się teraz się do Mistrzostw Świata w Moskwie na które się zakwalifikowała. Paulina ma dopiero 17 lat, jest coraz lepszym sportowcem, cała kariera jednak jeszcze przed nią. Jej przykład inspiruje wiele osób. Uczy się w technikum w Nowym Dworze Mazowieckim, stąd też codziennie dojeżdża na treningi do Warszawy. Przyznaje, że trenowanie zastępuje jej codzienną rehabilitację, mniej ją bolą nogi i lepiej też chodzi. Za najważniejsze uważa jednak co innego.

- Sport pozwala mi poznać samą siebie, przełamać w sobie bariery  - kończy Paulina. - Nie byłabym tak wytrzymała na ból, gdyby nie treningi. Kiedyś, gdy bolały mnie nogi, odpuszczałam sobie, teraz już nie. To co wyćwiczę na kajaku, nie muszę już nadrabiać rehabilitacją w domu.

Nie tylko medale

W klubie IKS w Warszawie parakajakarstwo trenuje jeszcze Marzena Szczepańska-Tęcza oraz Arkadiusz Garbacz. Marzena jest najstarszą zawodniczką w Polsce pływającą na parakajakach. Na wyprawie dla osób niepełnosprawnych "W poszukiwaniu mocy" poznała Renatę Klekotko oraz Jakuba Tokarza, Mistrza Polski parakajakarzy, który trenuje pod okiem Renaty Klekotko gdy jest w Warszawie. Gdy pierwszy raz usiadła w sportowym kajaku, wszyscy spodziewali się, że zaliczy wywrotkę. Tak często się dzieje, kto pierwszy raz wsiada do sportowego kajaka. Marzena nie wywróciła się. Po namowach postanowiła spróbować swoich sił w parakajakarstwie. Zdaje sobie sprawę, że w rywalizacji z młodszymi o połowę zawodniczkami, ma mniejsze szanse na zdobycie medalu i wejście do kadry. Nie rezygnuje jednak z tego celu. Trenuje dopiero od niedawna więc ma co poprawiać. Ale jak sama przyznaje, medale nie są najistotniejsze w jej przygodzie z parakajakarstwem.

- Mam cel, który mnie napędza i jest kołem napędowym dla innych rzeczy - mówi Marzena. - Gdy bolał mnie kręgosłup, nie chciało mi się wychodzić z domu. Odkąd mam kajaki, to gdy kręgosłup daje popalić, mam chęć i motywację do życia, aby wstać, przygotować się, pojechać na trening autobusem dwie godziny w jedną stronę i trenować. Konkurencję mam mocną, bo dziewczyny są młode i silne, więc muszę dawać z siebie wszystko. I próbować je dogonić. Ważne, że walczę i dopływam do mety.  Już samo to dla mnie się liczy. A jeśli jeszcze z kimś wygram, to będzie dodatkowy bonus.

Marzenie wszczepiono stymulator rdzenia kręgowego, przeszła 22 operacje kręgosłupa, ma też częściowy niedowład ręki i nogi.  Na treningach radzi sobie jednak coraz lepiej, poprawia technikę i czasy. Swoją dyspozycję będzie mogła sprawdzić na kolejnych zawodach, które odbędą się jesienią. Przygodę z parakajakarstwem rozpoczął również niedawno Arkadiusz Garbacz. Do najlepszych zawodników jeszcze mu brakuje, co - jak wyznaje - jeszcze bardziej go mobilizuje do treningów.

W Polsce sekcję parakajakarską prowadzi kilka klubów - we Wrocławiu, Poznaniu, Wolsztynie, Warszawie, Zielonej Górze i Ostródzie. Obecnie najlepszym i najbardziej utytułowanym zawodnikiem jest Jakub Tokarz (klasa A), parakajakarz z Wrocławia, który trenuje także w Warszawie pod okiem Renaty Klekotko. Jakub ma na swoim koncie dwa srebrne i brązowy medal Mistrzostw Świata, trzy złote medale Mistrzostw Europy oraz wiele medali Mistrzostw Polski. Jest pewnym kandydatem na wyjazd na Paraolimpiadę w 2016 roku w Rio De Janeiro, gdzie parakajakarstwo zadebiutuje (kwalifikacje Paraolimpijskie zdobywają zawodnicy, którzy uplasują się na pierwszych 6 miejscach w ostatnich Mistrzostwach Świata). Polska reprezentacja parakajakarzy plasuje się na 3-4 miejscu w nieformalnym światowym rankingu, ale konkurencji z każdym rokiem przybywa. W przedostatnich Mistrzostwach Europy startowało 40 parakajakarzy, na ostatnich już 88! Podczas ostatnich Mistrzostwach Świata rywalizowało 119 zawodników i można się spodziewać, że na MŚ w Moskwie, przyjedzie ich jeszcze więcej.

W oczekiwaniu na zmiany

Polscy parakajakarze borykają się jednak z różnymi trudnościami. Klubom brakuje środków na organizację w kraju obozów przygotowawczych dla zawodników, gdy ich koledzy pełnosprawni w okresie zimowym trenują za granicą. Pokrzywdzeni mogą się też czuć zawodnicy, którzy zdobywają medale na Mistrzostwach Świata i Europy, jak np. parakajakarz Jakub Tokarz. Pomimo zdobytych medali i mistrzowskich tytułów, nie otrzymuje stypendium sportowego tak jak inni sportowcy. Zgodnie rozporządzeniem Ministra Sportu, stypendium przyznaje się pod warunkiem uczestnictwa w jednej konkurencji minimum 12 zawodników. A w sporcie osób niepełnosprawnych nie jest to zasadą - czasem w jednej konkurencji występuje mniej zawodników. Taka sytuacja nie zachęca sportowców do wyrzeczeń i poświęceń. Kiedy Jakub Tokarz zdobywał swoje medale na Mistrzostwach Europy i Mistrzostwach Świata, w jego konkurencji startowało raz jedenastu, a raz dziesięciu zawodników. Czyli niewiele mniej niż wymagają polskie kryteria, które ustanowiło Ministerstwo Sportu tuż po Paraolimpiadzie w Londynie w 2012 roku.

- Tu zrobiono wielki błąd, kiedy przeniesiono wszystkie kryteria przygotowane dla sportu i sportowców pełnosprawnych na sportowców niepełnosprawnych, którzy rywalizują w innych warunkach - mówi Renata Klekotko. - Sportowiec pełnosprawny, kiedy zdobywa medal na mistrzowskich zawodach w ogóle nie musi się zastanawiać, czy w jego konkurencji wystąpi dwunastu zawodników, bo będzie ich tylu. Sportowcy niepełnosprawni jadą na Mistrzostwa Świata i Europy i zdobywają medale, lecz gdy w konkurencji wystąpiło mniej niż 12 zawodników, stypendium już nie dostają. Zostają bez wsparcia.

Podwyższone do 12 uczestników kryterium spowodowało, że obecnie mniej sportowców niepełnosprawnych otrzymuje stypendia, do których zgodnie z przepisami uprawnionych jest pierwszych 8 zwycięzców - im wyższe miejsce, tym wyższe stypendium. Nowe przepisy zrównały wysokość stypendiów i nagród dla wszystkich sportowców (wcześniej sportowcy niepełnosprawni otrzymywali niższe kwoty), ale podniesione kryterium uczestnictwa w zawodach do 12 zawodników spowodowało, że teraz żaden ze sportowców niepełnosprawnych z pierwszej ósemki nie otrzymuje stypendium, jeśli w jego konkurencji nie wystartowało na mistrzostwach 12 zawodników. A takie sytuacje zdarzają się nie tylko w parakajakarstwie. Z tego powodu wielu znakomitych sportowców niepełnosprawnych nie otrzymuje stypendiów sportowych. W tej sprawie odbyło się w lutym tego roku w Sejmie posiedzenie sejmowej komisji sportu. Posłowie komisji zgodzili się, że tą sytuację należy naprawić. Czy Minister Sportu również zauważy ten niekorzystny dla sportowców niepełnosprawnych zapis, przychyli się do postulatów środowiska sportowego osób niepełnosprawnych i zaproponuje jakąś zmianę, dowiemy się niebawem.

Parakajakarze i wielu innych sportowców wciąż zdobywa medale dla Polski. Oby jak najszybciej  otrzymali należne im wsparcie za odnoszone sukcesy i za promocję kraju na międzynarodowych arenach. Takie sukcesy chcą też odnosić parakajakarze z klubu IKS-AWF Warszawa.

Parakajakarze IKS-AWF mają swoją stronę na facebooku: facebook.com/Paracanoe.IKS.AWF

Facebook

Logowanie